Kiters.pl • Foto Blog z Kite Wyjazdów

We wtorek koło 10 wyruszyliśmy po śniadanku na podbój Waszyngtonu. Pierwsze kroki skierowaliśmy do muzeum szpiegostwa (aparaty w zegarkach, pistolety w papierośnicach i parasolkach). Informacji o Zacharskim nie znalazłem ale amerykanie wspomnieli o Polakach którzy rozszyfrowali Enigmę (sama maszyna szyfrująca też była w muzeum).muzeum-szpiegostwa
Następnie wybraliśmy się autkiem pod rzeźbę Abrahama Lincolna. (pewnie założyciela marki Lincoln :-)))
dalej pod Biały Dom i po raz kolejny pod Capitol.bialy-domcapitol

Szybki obiadek (parszywy) w typowym amerykańskim fast foodzie (nic innego nie znaleźliśmy)
Po drodze do następnego miejsca zobaczyliśmy Pentagon, który wywołał mocną dyskusję na temat ataku z 11 września. Jak zwykle Roman i Czarek byli przeciwnego zdania.;-)
Kolo 16 dojechaliśmy do jak się później okazało najlepszego miejsca na całym wyjeździe. Muzeum Lotnictwa i Lotów Kosmicznych. Nie byliśmy pewni czy nas wpuszcza ale udało się – weszliśmy(zostało 1,5 godziny zwiedzania).
muzeum-lotnictwa
W środku – MASAKRA, MISTRZOSTWO ŚWIATA.
Prom kosmiczny, kapsuła do lądowania z Apollo 11, bombowiec B29 (dokładnie Engola Gay, który zrzucił pierwszą bombę atomowa na Hiroszimę), najszybszy samolot świata (z Los Angeles do Waszyngtonu w 1godzine – 3300km/h), księżycowy Pathfinder i setki innych samolotów od początków lotnictwa.

Oszaleliśmy, zwariowaliśmy – pełen KOSMOS.
concord-i-inne
apollo13
muzeum-lotnictwa-waszyngton

siedzacy-linkoln

Romek od wyjścia z muzeum jest jeszcze bardziej kosmiczny. Za każdym razem jak dowiedział się że ten czy inny statek był w kosmosie przeskakiwał za barierki by go dotknąć. Wywalili nas o 17 40 jak już zamykali muzeum. Najlepsze muzeum w jakim byłem na świecie.
Dalej ruszyliśmy w drogę do Virginia Beach – ja prowadziłem – dojechaliśmy kolo 23. Znowu motelik za 13usd za osobę:-)
Zasnęliśmy kolo 2:30.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


22 lis, 2009

Wypadek na autostradzie !

Zamieścił: Cezary Lech w: Stany Zjednoczone

Wczorajszy dzień minął pod znakiem nieco monotonnej podróży. Jechaliśmy wzdłuż wybrzeża, często po wioskach, oglądając Amerykę z tej drugiej strony… Jesteśmy już na głębokim południu w regionach gdzie coraz wyraźniej zarysowuje się kontrast między liberalnym nowojorskim stylem życiem a konserwatywnymi rednekami i czerwonymi karkami z południa.

Wraz z nastaniem wieczora wróciliśmy z powrotem na autostradę, kierownicę przejął Marcin. Zbliżała się godzina 20, jeszcze godzinka i mamy być na miejscu… I nagle BAAAANNNNGGGG !! COŚ W NAS TRAFIŁO !! Ledwo wyjrzałem zza siedzenia, Marcin zaczął już ostro hamować… sekundę później było już wyraźnie słychać boksujące koło… mamy przebitą co najmniej jedną oponę i być może uszkodzony samochód… co to było !?

Okazało się że samochód jadący przed nami też szybko zjechał na pobocze, kolejny samochód za nami też się zatrzymał, wszyscy mają włączone światła awaryjne. Jest wieczór, stoimy na lekkim łuku trzypasmowej autostrady… Przedmiot, który uszkodził trzy samochody najprawdopodobniej cały czas znajduje się na drodze… zaraz może się tu zrobić niezły karambol !

Blogerska żyłka bierze górę, chwytam aparat, biegnę sfotografować “obcy obiekt”, w pewnym momencie słyszę szczęk metalu i świst w powietrzu… samochody cały czas (w to coś) trafiają, lekko zwątpiłem… jest noc, oślepiające światła samochodów nie pozowalają zbyt wiele dojrzeć, za chwilkę jakiś kawałek metalu może być w mojej głowie ;).

W oddali widać już światła zbliżających się radiowozów policji, obstawili miejsce w którym się zatrzymaliśmy a także miejsce położenia pechowego przedmiotu, sytuacja wydaje się być opanowana.

Samochód przed nami miał najmniej szczęścia:

pierwszy-uszkodzony-samochod

U nas w przedniej oponie dziura na dwa palce, bez uszkodzeń karoserii, tylnie koło też uszkodzone ale można jechać.

A to przedmiot który wywołał tyle zamieszania:

drabina

przedmiot-na-drodze-drabina-autostrada

Dalej do akcji włączył się Kamil… W 10 minut razem z Romanem wymienili koło na dojazdówkę. Widać że mają spore doświadczenie w częstym i szybkim zmienianiu ogumienia :).
marcin-kamil-wymieniaja-kolo
wymiana-kola-na-autostradzie-kolo-dojazdowka

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Telefon do firmy wypożyczającej furę (Enterprise Car Rental) zakończył się wymianą samochodu na nowy. Trwało to około 3-4 godziny… nowym, większym Dodge’m Journey ruszyliśmy do Charlston.

dodge-journey

By the way, czarek’s corner obędzie się zatem bez konsekwencji – drabina na autostradzie uszkodziła przecież także prawe tylnie koło ! ;)

Po dwóch dniach spędzonych w Orlando, dzisiaj dotarliśmy do Miami… coraz bliżej celu: Key West, następne posty już wkrótce ;).


19 lis, 2009

Nagi Czarek wywołał lawinę nastolatek!

Zamieścił: Marcin Popow w: Stany Zjednoczone

Jechaliśmy sobie grzecznie na południe, wzdłuż oceanu. Nagle Czarek zobaczył ludzi z paralotniami na wydmach. Krótki komunikat “Roman skręcaj tu w prawo” – po kilku chwilach byliśmy na miejscu.

Romek był wszędzie

Początkowo wzięliśmy deskę kajtową żeby na niej pozjeżdżać ale ostatecznie wróciliśmy się po kajta. 

Kamil i Czarek odpalili latawiec na szczycie wydmy, ekipa na paralotniach lata w górę i w dół, ja biegam z aparatem, Roman stara się znaleźć wszędzie tam gdzie skieruję obiektyw.

paralotnia-czarek-deska
paralotnia-panorama-morze

Naglę na wydmę weszła grupa około 50 osób (nastolatków i opiekunowie)

W między czasie Kamil zjechał na dół wydmy by popływać w małym zbiorniczku. Cała grupa nastolatków chciała zbiegać w dół ale opiekunowie wyraźnie im tego zabronili i ustawili ich lekko z boku by nikomu nie przeszkadzać.

Nagle Czarek stojący na dole (niekwestionowany mistrz lansu) zaczął obnażać swoje opalone w “Ergoline” ciało. Cała grupa nastolatek ruszyła nie bacząc na protesty nauczycieli na brzeg wydmy. Dziewczyny zaczęły piszczeć, chłopy poczuli wolność i zaczęli zbiegać i staczać się na jej dno. Po chwili cała wydma ruszyła w dół, nikt nie był już w stanie tego zatrzymać. Ekipa z paralotni skwitowała to krótko “fu…n psyho”

Ja z Romanem pokładaliśmy się ze śmiechu, Czarek lansował się nadal (tylko w szortach – 16 stopni) a Kamil kręcił z niedowierzaniem głową, śmiejąc się od ucha do ucha.

kite-jeziorko

wydma-jeziorko

Ostatecznie pożegnaliśmy się ze wszystkimi i ruszyliśmy w stronę auta. Przy aucie kartka z ostrzeżeniem ale bez mandatu. Olaliśmy ją i ruszyliśmy w stronę wyjazdu. Nagle szlaban, droga zamknięta i brak opcji wyjazdu. “Chłopaki gdzie jest ta kartka”.
Ten post powstał w samochodzie w czasie czekania na Ranger’a, ma nas wypuścić o 6 (za 45minut).

paralotnia-panorama-morze1

paralotnia-roman

najebani
W oczekiwaniu na otwarcie bramy cykneliśmy kilka ciekawych fotek.

Dodane po przyjeździe na miejsce: Udało się wyjechaliśmy i przejechać jeszcze jakieś 300mil.


19 lis, 2009

Najintensywniejszy dzień na trasie.

Zamieścił: Marcin Popow w: Stany Zjednoczone

Środa była jak do tej pory najintensywniejszym dniem na trasie. Wstaliśmy koło 9 na siadanie, po którym natychmiast sprawdziliśmy warunki na wodzie (całą noc wiało koło 5-6 Bft.). Ponieważ wiało przegłosowaliśmy szybko opcję porannego pływania. Wyskoczyliśmy z Czarkiem na ocean. Niestety nim skręciliśmy deski wiatr trochę siadł.

Przygotowania do pierwszego wyjścia na wodę - musieliśmy poskręcać deski

Przygotowania do piwrwszego wyjścia na wodę - musieliśmy poskręcać deski

dsc_0508
Ostatecznie przy dużej fali przybojowej ciężko było łapać wysokość przy małym wietrze. Ja popływałem koło 1,5 godzinki a Czarek może godzinkę.

dsc_0490

popek-kite-virginia-beach1

Pocieszające jest to że mogłem przetestować nowego bandita III 2010. Wiatr był szarpiący a temperatura wody i powietrza zmusiła mnie do pływania w długiej piance (Czarek pływał w krótkiej). Kamil cały czas obiecuje że na Florydzie będzie upalnie.
Po krótkiej sesji postanowiliśmy odpuścić i zaczęliśmy pakować się do drogi.

dsc_0513Wystartowaliśmy koło 13 i z drobną przerwą na obiad (Subway ;-)) jechaliśmy do zjazdu na wydmy (opisane w poście: Nagi Czarek wywołał lawinę nastolatek). Po kilku godzinnej zabawie na wydmach ruszyliśmy dalej.

Ostatecznie zrobiliśmy dzisiaj ponad 400 mil.


Pod naporem pytań o Czarek’s corner udało się – jest pozwolenie na opisanie wydarzenia.

Na początku warto wspomnieć, że Czarek prowadził całą drogę z New Jersey do Waszyngtonu i wszystko szło bardzo gładko. W Waszyngtonie jest jednak dużo ciekawiej za oknem niż za zwykłej autostradzie. Myśmy oglądali co się dzieje za oknem i byliśmy pewni, że Czarek patrzy na drogę. Tkwiliśmy w tym błędzie do momentu jak usłyszeliśmy trąbiący i migający autobus. Czarek został upomniany ale odpowiedział “O co wam chodzi, gość przesadzał” Jechaliśmy dalej wszyscy oglądamy co się dzieje za oknem (Czarek też) nagle Roman krzyczy: “Czarek k… uważaj czerwone” Czarek zatrzymał się przed światłami z piskiem: “Przecież widzę przestań się drzeć i nie przesadzajcie jesteśmy bezpieczni” Atmosferka trochę zgęstniała ale jechaliśmy dalej. Dalej Czarek zaliczył jeszcze mały krawężnik. Zrobiło się nerwowo ale Czarek próbował rozluźnić atmosferę “E ten krawężnik nie był wysoki, przesadzacie” Nagle znowu Roman “K…a Czarek czerwone. Nie. Wysadź mnie. Zawieź mnie do domu” Czarek powiedział że przesadzamy i że jak chcemy to możemy sami jechać…itd. Rozmowa trwała z 10 minut wszystko zostało wyjaśnione. My mieliśmy się nie drzeć Czarek został pouczony, że jak chce oglądać to niech jedzie 5 na godzinę zwłaszcza, że nie ma ruchu.
I rzeczywiście jechał 5 na godzinę i patrzył na znaki. W pewnym momencie zatrzymał się i przepuścił auto z pierwszeństwem następnie skręcił w prawo i ruszył. Zgrzyt, odgłos tartego metalu w końcu podskoczyliśmy jakbyśmy przejechali psa.
Roman: “O k…a”
Kamil: “No to pięknie”
Ja: “Mamy koszty, zjedź na bok”
Czarek “Co to było”!!!!!!!

Był to wysoki do połowy koła krawężnik na Czarek’s corner niedaleko Białego Domu.
Wszyscy wysiedli, oceniliśmy straty, pogadaliśmy o naprawie i wsiedliśmy do auta. Ja za kierownicę, Czarek jako pasażer. Nic nie mówiliśmy żeby się przesiadł bo jeszcze powiedział by że przesadzamy!! ;)

Podsumowanie:
Czarek ma dożywotni zakaz wożenia nas po mieście ale ma pozwolenie na trasy.
Uszkodzona felga, lekko przecięta opona, pęknięty kołpak. Na szczęście wykupiliśmy pełne ubezpieczenie przy wypożyczaniu.
Rozpoczęły się niekończące się żarty o czerwonym świetle i krawężnikach.

Ten post powstał w drodze. Ja siedzę na pasażerce a Kubica prowadzi. Za oknem jest ciemno (nie ma co oglądać), dwupasmowa droga jest bez krawężników i bez świateł a autobusy jadą wolniej niż my, więc nigdy nie zajedziemy im drogi. Jesteśmy bezpieczni. ;-)


18 lis, 2009

Z New Jersay (Long Branch) do Washington DC

Zamieścił: Marcin Popow w: Stany Zjednoczone

Nie pisaliśmy postów bo trochę odsypialiśmy i zwiedzaliśmy nocami. Ale powinniśmy nadrobić zaległości w ciągu najbliższych kilkunastu godzin. Obecnie jesteśmy w Virginia Beach.

W poniedziałek po południu ruszyliśmy w drogę z Long Branch do Waszyngtonu. Wystartowaliśmy oczywiście z opóźnieniem bo Czarek odsypiał (chyba nocna pracę na laptopie), Kamil pakował graty i nie mógł rozłączyć się na GG z Olą (pozdrowionka Ola) a ostatecznie głosowaliśmy jeszcze nad zmianą planów. Kamil wyskoczył z pomysłem byśmy pojechali zobaczyć wodospad Niagara, pomysł wprowadził sporo zamętu, zwłaszcza że jedyne co nas ogranicza to konieczność oddania auta w Miami 22 listopada. Ostateczne pomysł upadł w relacji głosów 3 do 1. ;-)
Ruszyliśmy w drogę, ale szybko pomyliliśmy kierunki, bo ruszyliśmy nie do tego Waszyngtonu. Skoro już zajechaliśmy 20mil w złą stronę postanowiliśmy zajechać na plażę i wierzę widokową.

Widok na Nowy Jork z plaży w New Jersey

Widok na Nowy Jork z plaży w New Jersey

new-jersey-widok-na-ny

Na wieży okazało się, że zapomnieliśmy śrubokręta, flaszki z zamrażarki ;-) i płyty CD. Musieliśmy więc zajechać do domu w drodze powrotnej z tarasu widokowego. ;-) (dobra organizacja jest najważniejsza)

Ostatecznie gotowi do drogi po 4 godzinnym opóźnieniu;-)

Ostatecznie gotowi do drogi po 4 godzinnym opóźnieniu;-)

W drodze spędziliśmy koło 4 godzin. Prowadził Czarek. Całą drogę bezbłędnie aż do Czarek’s corner ;-), ale o tym w kolejnym poście. Nadal negocjuję z Czarkiem pozwolenie na ujawnienie tajników w sieci. ;-)

W drodze do Waszyngtonu Czarek Lech - kierowca, Marcin Popów - pilot

W drodze do Waszyngtonu Czarek Lech - kierowca, Marcin Popów - pilot

Po dotarciu na miejsce zadekowaliśmy się w typowym amerykańskim motelu i po godzince ruszyliśmy zobaczyć Waszyngton. Miasto jest zaje… fajne. Bardzo ładne, ogromne, czyste a większość zabytków widać z kilku mil na końcu szerokich alei. Wybraliśmy się pod CAPITOL, WHITE HOUSE, i parę innych ciekawych miejsc. Okazało się, że w nocy można bez problemu podjechać bardzo blisko tych miejsc, zaparkować auto i co najważniejsze nie dostać mandatu.

Pierwszy widok na Capitol

Pierwszy widok na Capitol

fota z samowyzwalacza bo do okoła tylko agęci CIA (nie garną się do zjęć)

fota z samowyzwalacza bo do okoła tylko agęci CIA (nie garną się do zjęć)

Biały dom - miny trochę nietęgie bo to już po Czarek's corner ;-)

Biały dom - miny trochę nietęgie bo to już po Czarek's corner ;-)

Jutro nowe newsy. U nas jest już 2:20 więc dobrej nocy.


17 lis, 2009

Subway w murzynskiej dzielnicy ;)

Zamieścił: Cezary Lech w: Stany Zjednoczone

Wysłane z iPhone’a


16 lis, 2009

Washington – Motel Quality Inn

Zamieścił: Cezary Lech w: Stany Zjednoczone

Nasz typowo amerykanski przydrozny motel. Nasze aktualne polozenie na mapce obok :).

Wysłane z iPhone’a


16 lis, 2009

Nastepny przystanek Washington DC

Zamieścił: Cezary Lech w: Stany Zjednoczone

Wysłane z iPhone’a


15 lis, 2009

New York 2…

Zamieścił: Marcin Popow w: Stany Zjednoczone

W oczekiwaniu na Oleja, który może wyjechać dopiero w niedziele wybraliśmy się po raz kolejny do Nowego Jorku. Tym razem z planem w garści i po ustaleniu co kto chce zobaczyć (katedry, drapacze chmur, ONZ, włoska i chińska dzielnica) Na statuę znowu zabrakło nam czasu za dnia :-) (widzieliśmy ją nocą).

Czarke z Romkiem w drodze z Central Parku do Katedry św Johna ;-)

Czarek z Romkiem w drodze z Central Parku do Katedry św Johna ;-)


Metro na rogu Central Parku (8 aleja i 110 ulica)

Metro na rogu Central Parku (8 aleja i 110 ulica)

Dobrze że co jakiś czas jeździliśmy metrem bo jak zawsze skatowaliśmy się mocno na tej wycieczce. Standardowo już w drodze powrotnej zasnęliśmy jak dzieci w pociągu z New York do Long Branch.

Romek nasz o 2 lata młodszy kolega na miejscu zabójstwa Johna Lennona

Romek nasz o 2 lata młodszy kolega na miejscu zabójstwa Johna Lennona

W tym miejscu nadal jest apartamentowiec i nie ma tam żadnej tabliczki informującej o wydarzeniu z przed lat, wszyscy wiec pytają mocno już tym zirytowanego ochroniarza. Moja rozmowa z nim wyglądała tak:
Czy to jest miejsce….(nie czekał na dalszy ciąg)
Tak
John Le….
Tak, tak, tak
Oczywiście daliśmy się zapamiętać w dodatkowy sposób. Romek zaczął paradować za 3 wielkimi tabliczkami “PRZEJŚCIE ZA TABLICZKI TYLKO DLA OSÓB UPOWAŻNIONYCH.” ;-)

I am New Yorker - Czarek

I am New Yorker - Czarek


Kitesurferzy na Grand Central Station

Kitesurferzy na Grand Central Station

rockefeller-plaza-marcin

Zdjęcie dla potomnych - Marcin, Czarek, Romek pod Brooklyn Bridge

Zdjęcie dla potomnych - Marcin, Czarek, Romek pod Brooklyn Bridge


Nasze aktualne położenie

  •    Ostatnie komentarze

  • Paweł: Cześć chłopaki, świetna wyprawa, widziałem u nas ostatnio chłopaka wyposażonego w latawce gaastra. Kapitalna...
  • online: Przeczytaj caly blog, calkiem dobry
  • Bart: Niiiiice! Enola Gay a nie Engola Gay :)
  • doncio: marcin albo kamil skontaktujcie sie centrum pilne
  • Deny: Chłopaki!!! (zwłaszcza Roman i Marcin) chciałem wam przypomniec że podczas rozmowy z konsulem deklarowaliscie...

About

Kiters.pl to blog grupy kiteowych przyjaciół, opisujemy tu nasze wyprawy, wyjazdy i co fajniejsze zajawki. Skorzystaj z kanału RSS jeśli nie chcesz przegapić żadnego posta :).