19 lis, 2009
Czarek’ corner. Znany wśród poloni punkt w Waszyngtonie.
Zamieszczony przez: Marcin Popow w: Stany Zjednoczone
Pod naporem pytań o Czarek’s corner udało się – jest pozwolenie na opisanie wydarzenia.
Na początku warto wspomnieć, że Czarek prowadził całą drogę z New Jersey do Waszyngtonu i wszystko szło bardzo gładko. W Waszyngtonie jest jednak dużo ciekawiej za oknem niż za zwykłej autostradzie. Myśmy oglądali co się dzieje za oknem i byliśmy pewni, że Czarek patrzy na drogę. Tkwiliśmy w tym błędzie do momentu jak usłyszeliśmy trąbiący i migający autobus. Czarek został upomniany ale odpowiedział “O co wam chodzi, gość przesadzał” Jechaliśmy dalej wszyscy oglądamy co się dzieje za oknem (Czarek też) nagle Roman krzyczy: “Czarek k… uważaj czerwone” Czarek zatrzymał się przed światłami z piskiem: “Przecież widzę przestań się drzeć i nie przesadzajcie jesteśmy bezpieczni” Atmosferka trochę zgęstniała ale jechaliśmy dalej. Dalej Czarek zaliczył jeszcze mały krawężnik. Zrobiło się nerwowo ale Czarek próbował rozluźnić atmosferę “E ten krawężnik nie był wysoki, przesadzacie” Nagle znowu Roman “K…a Czarek czerwone. Nie. Wysadź mnie. Zawieź mnie do domu” Czarek powiedział że przesadzamy i że jak chcemy to możemy sami jechać…itd. Rozmowa trwała z 10 minut wszystko zostało wyjaśnione. My mieliśmy się nie drzeć Czarek został pouczony, że jak chce oglądać to niech jedzie 5 na godzinę zwłaszcza, że nie ma ruchu.
I rzeczywiście jechał 5 na godzinę i patrzył na znaki. W pewnym momencie zatrzymał się i przepuścił auto z pierwszeństwem następnie skręcił w prawo i ruszył. Zgrzyt, odgłos tartego metalu w końcu podskoczyliśmy jakbyśmy przejechali psa.
Roman: “O k…a”
Kamil: “No to pięknie”
Ja: “Mamy koszty, zjedź na bok”
Czarek “Co to było”!!!!!!!
Był to wysoki do połowy koła krawężnik na Czarek’s corner niedaleko Białego Domu.
Wszyscy wysiedli, oceniliśmy straty, pogadaliśmy o naprawie i wsiedliśmy do auta. Ja za kierownicę, Czarek jako pasażer. Nic nie mówiliśmy żeby się przesiadł bo jeszcze powiedział by że przesadzamy!! ;)
Podsumowanie:
Czarek ma dożywotni zakaz wożenia nas po mieście ale ma pozwolenie na trasy.
Uszkodzona felga, lekko przecięta opona, pęknięty kołpak. Na szczęście wykupiliśmy pełne ubezpieczenie przy wypożyczaniu.
Rozpoczęły się niekończące się żarty o czerwonym świetle i krawężnikach.
Ten post powstał w drodze. Ja siedzę na pasażerce a Kubica prowadzi. Za oknem jest ciemno (nie ma co oglądać), dwupasmowa droga jest bez krawężników i bez świateł a autobusy jadą wolniej niż my, więc nigdy nie zajedziemy im drogi. Jesteśmy bezpieczni. ;-)