19 lis, 2009
Najintensywniejszy dzień na trasie.
Zamieszczony przez: Marcin Popow w: Stany Zjednoczone
Środa była jak do tej pory najintensywniejszym dniem na trasie. Wstaliśmy koło 9 na siadanie, po którym natychmiast sprawdziliśmy warunki na wodzie (całą noc wiało koło 5-6 Bft.). Ponieważ wiało przegłosowaliśmy szybko opcję porannego pływania. Wyskoczyliśmy z Czarkiem na ocean. Niestety nim skręciliśmy deski wiatr trochę siadł.

Przygotowania do piwrwszego wyjścia na wodę - musieliśmy poskręcać deski

Ostatecznie przy dużej fali przybojowej ciężko było łapać wysokość przy małym wietrze. Ja popływałem koło 1,5 godzinki a Czarek może godzinkę.


Pocieszające jest to że mogłem przetestować nowego bandita III 2010. Wiatr był szarpiący a temperatura wody i powietrza zmusiła mnie do pływania w długiej piance (Czarek pływał w krótkiej). Kamil cały czas obiecuje że na Florydzie będzie upalnie.
Po krótkiej sesji postanowiliśmy odpuścić i zaczęliśmy pakować się do drogi.
Wystartowaliśmy koło 13 i z drobną przerwą na obiad (Subway ;-)) jechaliśmy do zjazdu na wydmy (opisane w poście: Nagi Czarek wywołał lawinę nastolatek). Po kilku godzinnej zabawie na wydmach ruszyliśmy dalej.
Ostatecznie zrobiliśmy dzisiaj ponad 400 mil.