W oczekiwaniu na Oleja, który może wyjechać dopiero w niedziele wybraliśmy się po raz kolejny do Nowego Jorku. Tym razem z planem w garści i po ustaleniu co kto chce zobaczyć (katedry, drapacze chmur, ONZ, włoska i chińska dzielnica) Na statuę znowu zabrakło nam czasu za dnia :-) (widzieliśmy ją nocą).

Czarek z Romkiem w drodze z Central Parku do Katedry św Johna ;-)

Metro na rogu Central Parku (8 aleja i 110 ulica)
Dobrze że co jakiś czas jeździliśmy metrem bo jak zawsze skatowaliśmy się mocno na tej wycieczce. Standardowo już w drodze powrotnej zasnęliśmy jak dzieci w pociągu z New York do Long Branch.

Romek nasz o 2 lata młodszy kolega na miejscu zabójstwa Johna Lennona
W tym miejscu nadal jest apartamentowiec i nie ma tam żadnej tabliczki informującej o wydarzeniu z przed lat, wszyscy wiec pytają mocno już tym zirytowanego ochroniarza. Moja rozmowa z nim wyglądała tak:
Czy to jest miejsce….(nie czekał na dalszy ciąg)
Tak
John Le….
Tak, tak, tak
Oczywiście daliśmy się zapamiętać w dodatkowy sposób. Romek zaczął paradować za 3 wielkimi tabliczkami “PRZEJŚCIE ZA TABLICZKI TYLKO DLA OSÓB UPOWAŻNIONYCH.” ;-)

I am New Yorker - Czarek

Kitesurferzy na Grand Central Station


Zdjęcie dla potomnych - Marcin, Czarek, Romek pod Brooklyn Bridge